Z zalem pozegnalysmy sie z McLeod Ganj i po kilku godzinach jazdy rozklekotanym autobusem dotarlysmy do Amritsar. Miasto lezy niedaleko granicy z Pakistanem i jest najwazniejszym miejscem pielgrzymkowym Sikhow; przybywaja tu by modlic sie w slynnej gurdwarze – Zlotej Swiatyni. Sikhizm to religia probujaca pogodzic hinduizm z islamem. Jego wyznawcy odrzucaja system kastowy, wierza w jednego boga. Znakiem rozpoznawczym mezczyzn i ich powodem do dumy sa dlugie brody i kolorowe turbany, pod ktorymi kryja nieobcinane ponoc nigdy wlosy.
Zlota Swiatynia (Hari Mandir) znajduje sie w duzym kompleksie, otoczona jest przez swiete wody jeziora Amrit, gdzie Sikhowie zazywaja rytualnej kapieli. Kompleks zawiera takze stolowke, dormiturium, gdzie mozna sie przespac, park oraz inne udogodnienia. Sikhowie przybywaja tu calymi rodzinami, miejsce sprzyja zarowno modlitwie jak i zyciu socjalnemu spolecznosci.
Swiatynia prawie w calosci.
Na deptaku prowadzacym do stolowki.
Wiele radosci ze wspolnej kapieli.
Dzieci jak zwykle chetnie pozuja do zdjec.
Punjabscy chlopcy zamiast turbanow kryja wlosy pod chustkami.
Bloga atmosfera modlitwy.
Migawki z podcieni swiatynnych.
Kolejka wiernych do swiatyni. Niesamowita atmosfera miejsca dopelniona jest spokojnym spiewem saczacym sie nieustannie z glosnikow – odczytywane sa teksty ze swietej ksiegi Guru sikhow Granth Sahib.
Czas na posilek. Sikhowie wspolnie przygotowuja i podaja jedzenie. Jest ono bezplatne, fundowane z datkow. Dzieki miejscowej goscinnosci i my moglysmy uczestniczyc we wspolnym lunchu. Przesledzmy krok po kroku jak to dziala….
Kto ma wolne rece, ten pomaga w przyrzadzaniu posilku.
Obieracze cebuli
Jadalnia miesci niemal 1000 osob. Mozna dostawac dokladki.
Pozamiatane, nastepna grupa lakomczuchow moze wchodzic.
Odnosimy grzecznie naczynia.
Duzo huku przy trzaskaniu talerzami.
W popoludniowym sloncu.
Swiatynia dziala 24 godziny na dobe. Odslona nocna.
Z Amritsar rzut beretem do Attari na granicy indyjsko-pakistanskiej, gdzie codziennie przybywaja tlumy, by obejrzec uroczystosc zmiany warty. To wydarzenie umacniajace niewatpliwie poczucie patriotyzmu. Po obu stronach gromadza sie tabuny ludzi skandujace odpowiednio tu i tam: “Hin-du-stan!”, “Pa-ki-stan!” Impreza jest przednia, z glosnika plynie punjabska bhangra. Mozna tanczyc, mozna spiewac, a miejscowy kaowiec z mikrofonem porywa zaangazowane tlumy.
Tradycyjnie – panowie na lewo, panie na prawo. Frekwencja dopisuje.
Patriotyczna atmosfera…
Hinduscy zolnierze w tradycyjnych strojach.
W strone pakistanskiej granicy.




























